Oddaj swój głos i zobacz co możesz wygrać!

MYŚLAŁAM, ŻE JUŻ ZAWSZE BĘDĘ CZUŁA TYLKO SMUTEK
TEŚCIOWA WIE NAJLEPIEJ. JAKA JA BYŁAM GŁUPIA

TOKSYCZNY MĄŻ UTWIERDZIŁ MNIE W POCZUCIU WŁASNEJ BEZNADZIEJNOŚCI

Historia, którą chcę Wam przedstawić to jak mogłoby się wydawać opowieść o tzw. porządnej rodzinie, wręcz modelowej. Małżeństwo prowadzące wspólny biznes, dwóch synów, ale to tylko pozory. Wszyscy świetnie odgrywaliśmy swoje  role na użytek świata zewnętrznego. Kobiety często ukrywają, że coś złego dzieje się w domu, traktując to jako własną porażkę. Czują się współwinne złych zachowań partnera, a ten gorliwie je w tym utwierdza.

PRZEŻYŁAM ZAŁAMANIE

Mąż mnie zdradzał. Kiedy się o tym dowiedziałam przeżyłam załamanie, nie mogłam w to uwierzyć, takie rzeczy spotykają innych ale nie mnie. Ciągle byłam zajęta, chodziłam do pracy, zajmowałam się dziećmi i woziłam je na zajęcia dodatkowe. Nie miałam czasu dla siebie, a on wręcz przeciwnie. Golf, tenis, spotkania ze znajomymi – zawsze biznesowe. Mąż mówił do mnie nie jednokrotnie: „chyba nie będziesz się ośmieszać i opowiadać o tym na zewnątrz. To wszystko Twoja wina!”. Zagryzłam zęby dla dobra rodziny i postanowiłam to przetrwać. Chciałam być lepszą żoną, matką, kochanką i partnerką w biznesie. Powtarzałam sobie, że dam rade.

JEŻELI COŚ ZDARZY SIĘ RAZ, MOŻECIE BYĆ PEWNE, ŻE ZDARZY SIĘ ZNOWU

Były kolejne kobiety, kolejne zdrady. Postanowiłam bardziej się usamodzielnić, stworzyć własny biznes. Wspólna praca, zajmowanie się domem i synami, wszechobecna kontrola, wydzielanie pieniędzy na codzienne wydatki stały się nie do zniesienia. Paradoksalnie osoba która zdradza stara się mieć wszystko pod kontrolą, szczególnie partnera. Każda próba podjęcia działalności na własną rękę kończyła się awanturą, posądzeniami o zdradę i szantażem emocjonalnym. Małżonek wpędzał mnie w poczucie winy, pozbawiał poczucia własnej wartości. Byłam na skraju depresji.

WYPADEK MAMY

W międzyczasie moja mama, która mieszkała i pracowała za  granicą, uległa poważnemu wypadkowi. Musiałam do niej polecieć i zostawić nastoletnich już synów z mężem. Miałam zostać tydzień, niestety na miejscu okazało się, że jej stan jest dużo poważniejszy niż się początkowo wydawało. Groziła jej amputacja nogi i wielomiesięczne leczenie. Lekarz powiedział mi, że mama nie może podróżować i wymaga stałej opieki w domu. Ogarnęła mnie rozpacz. Nie wiedziałam co powinnam zrobić, przecież nie mogłam zostawić mamy samej w takim stanie. W Polsce zostawiłam dom, dzieci i męża który nie wiedział nawet jak obsługiwać zmywarkę. Mąż nie starał się mnie zrozumieć, krzyczał przez telefon, że mam     natychmiast wracać do domu. Obezwładniał mnie strach, przecież nie mogłam być w obu miejscach jednocześnie.

Mąż miał nadzieję na duże odszkodowanie mamy, do którego z niewiadomych powodów rościł sobie prawa, jednak gdy okazało się, że mama go nie otrzyma, odciął mnie od pieniędzy i postawił ultimatum albo natychmiast wracam do domu albo muszę sobie radzić sama.

ZWĄTPIENIE I PANIKA

Miałam w głowie pełno pytań, na które nie znałam odpowiedzi: Kim ja jestem? Czy robię coś złego? Kim on jest, że każe mi wybierać między nim, a opieką nad chorą matką? Prowadziłam wewnętrzną walkę. Przepłakałam wiele nocy, ale wreszcie podjęłam decyzję, że choćbym miała pracować jako sprzątaczka to zarobię na siebie, przeloty i synów. Czułam, że muszę to zrobić, albo już nigdy nie spojrzę w lustro.

SPRZĄTACZKA

Nocami zajmowałam się chorą mamą, a w wolnych chwilach szlifowałam język żeby poradzić sobie w rozmowach z lekarzami i w urzędach. Sprzątałam domy żeby zarobić. Byłam wyczerpana fizycznie i psychicznie.

Do Polski latałam co dwa tygodnie, aby odgruzowywać dom, ugotować i zrobić pranie. Mąż w tym czasie chodził na golfa i na basen, bo jak stwierdzał musiał odpocząć i odreagować. Patrzył mi w oczy i mówił, że nie będzie spędzał czasu ze sprzątaczką. Słyszałam, że skończę na ulicy i że przynoszę mu wstyd. Dla mnie to też nie była praca marzeń, tylko konieczność.

OLŚNIENIE

Przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Koleżanki wielokrotnie pytały mnie gdzie kupiłam taką ładną bluzkę lub spodnie. Była to część ekskluzywnej kolekcji ze znanej sieci sklepów, niedostępnej wtedy jeszcze w sprzedaży internetowej w Polsce. Postanowiłam zaryzykować, na szczęście jeżeli na czymś dobrze się znam to są to na pewno ubrania. Postanowiłam, że będę kupować wybrane modele i sprzedawać je przez Internet. Początki nie były łatwe, ale pożyczyłam pieniądze od przyjaciółki i ta działalność powoli zaczynała mieć sens. Szybko udało mi się zyskać stałe klientki. Wymagało to ogromnego wysiłku, ale z pomocą bliskich dawałam radę.

ROZWIODĘ SIĘ Z TOBĄ

Mąż nie cieszył się z mojego sukcesu. Szło mi za dobrze, nie tak miało być. Miałam wrócić skruszona, błagać o wybaczenie i pieniądze. Straszył mnie rozwodem. Ponownie zaczął się z kimś spotykać.

Dostałam anonimowy list w którym nadawca polecił mi, żebym sprawdziła z kim spędza czas i wyjeżdża mąż w czasie mojej nieobecności. Zarabiałam całkiem nieźle, ale nie tyle żeby było mnie stać na detektywa.

Drogie Kobiety, jeżeli chcecie pomóc innej kobiecie nie róbcie tego anonimowo, żeby można to było wykorzystać w sądzie potrzebni są świadkowie. Pamiętajcie również aby tworzyć wokół siebie krąg przyjaciół i pomocnych ludzi, którzy będą z Wami na dobre i złe. Nie osiągnęłabym tego co mam bez wsparcia bliskich mi osób. W chwilach załamania i krańcowego zmęczenia służyły dobrym słowem i wsparciem finansowym. Zabierały mnie również  do psychologa, prawnika czy na policję, gdy zaczynało być naprawdę źle. Dzięki ich pomocy udało mi się dojść do miejsca w którym jestem obecnie, za co jestem im bardzo wdzięczna.

DOTRZYMAŁ SŁOWA

Zgodnie z wcześniejszymi groźbami, mąż złożył pozew o rozwód. Naiwnie sądziłam, że proces przebiegnie w cywilizowanej atmosferze. Bardzo się pomyliłam. Treść pozwu pozbawiła mnie wszelkich złudzeń. Zdaniem mojego męża porzuciłam rodzinę, nie mieli oni ze mną żadnego kontaktu i nie wspierałam ich finansowo. Pozwolę sobie przytoczyć jego słowa, które sprawił, że nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać: „Żona ma romans z osobą pochodzenia muzułmańskiego”. Zaprzeczyłam tym absurdalnym oskarżeniom, więc przystąpił do drugiej wersji planu, czyli tworzenia alternatywnej rzeczywistości.

Otrzymywałam co dwa tygodnie wezwania z innego komisariatu policji. Zostałam posądzona o kradzież pieniędzy z mieszkania teściowej, gdzie znalazłam się na jej prośbę po odbiór poczty.

Absurdalnym oskarżeniom nie było końca. Usłyszałam, że włamałam się do komputera męża, chociaż nie było mnie wtedy w kraju. Ponoć nękałam jego, jego przyjaciółkę i jej córki w czasie wspólnej kolacji w restauracji, ukradłam również telefon. Wyobraźnia mojego męża nie miała granic.

MĘŻU, CZYM MNIE JESZCZE ZASKOCZYSZ?

Zastanawiałam się co jeszcze może wymyślić mój „kochany mąż”. Zrobienie ze mnie kryminalistki, nie było dla niego wystarczające, jak się później okazało. Lubił trzymać mnie w napięciu. Przychodził przed piątą rano do sypialni, zapalał wszystkie światła, rzekomo szukając w szafie swoich rzeczy. Innym razem przyniósł w środku nocy metalowy tłuczek do mięsa i rzucił na nocny stolik, mówiąc że to ja chcę jemu coś zrobić, ponieważ zostawiłam tłuczek na suszarce w kuchni. Podczas przygotowywania synom kolacji wyrzucał z lodówki wszystkie produkty spożywcze, które kupowałam, bo to jego lodówka. Miałam dość jego, dość tej sytuacji. Zgodziłam się na rozwód bez orzekania o winie, byłam gotowa zrobić wszystko, żeby ten koszmar już się skończył.

KŁAMSTWO POWTÓRZONE TYSIĄC RAZY STAJE SIĘ PRAWDĄ

Jeżeli całymi latami, ktoś bliski powtarza Ci, że jesteś beznadziejna, do niczego się nie nadajesz, bez niego jesteś nikim, to zaczynasz w to wierzyć. To jest twoja prawda. Fakty temu przeczą, ale Ty nie wierzysz faktom.

Wypadek mamy to paradoksalnie był jedyny sposób żeby wyciągnąć mnie z domu i przerwać nić zależności z toksycznym mężem. Będąc przy nim i słuchając codziennie jego oskarżeń, nie byłabym w stanie uwierzyć w to, że mogę dać sobie rade bez niego.

Rozwód trudno traktować w kategoriach sukcesu, ale ja czuję się wolna. Postanowiłam, że zaraz po orzeczeniu wyroku wyprowadzę się z domu i wynajmuję mieszkanie. Bardzo się ucieszyłam jak synowie powiedzieli, że zadecydowali się zamieszkać ze mną. Bałam się czy to udźwignę,  ale dałam radę . Zgoda na rozwód bez orzekania o winie i torpedowanie przez mojego byłego męża sprzedaży domu, doprowadziły niestety do tego, że musiałam rozpocząć proces o podział majątku. W tym samym czasie u mojej mamy zdiagnozowano raka. Ostatni rok spędziłam w szpitalu i domu przy umierającej mamie, a także na procesach sądowych z moim byłym mężem.

Niestety, nie mogę powiedzieć, że jestem kobietą sukcesu, ale na pewno jestem kobietą, która wygrała własne życie.

Puenta psychologa Anny Preis

Przysięga „[…] i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci” niestety coraz częściej jest łamana w małżeństwach, a głównym tego powodem jest zdrada jednego z partnerów. Jak pokazują badania w ostatnich latach odsetek osób przyznających się do zdrady stale rośnie i szacuje się, że obecnie 40% partnerów pozostających w stałych związkach dopuściło się zdrady. Niestety gdy partner zdradził raz, prawdopodobnie zdradzi i drugi i trzeci. Boleśnie przekonała się o tym bohaterka, którą mąż zdradzał wielokrotnie. Niestety sama zdrada to często nie jedyny bolesny cios. Osoba wielokrotnie zdradzająca aby zachować dobre mniemanie o sobie i wysoką samoocenę często winę za swoją zdradę zrzuca na swojego partnera, twierdząc, że to wszystko przez niego. Mechanizm samousprawiedliwień z każdą kolejną zdradą staje się coraz silniejszy. Potwierdza to historia SUPERKobiety, która będąc ofiarą zdrad męża była ciągle przez niego „deptana emocjonalnie”, kontrolowana, zastraszana czy wręcz posądzana o zdradę. Wypadek mamy za granicą i konieczność opiekowania się nią paradoksalnie były dla naszej autorki, kołem ratunkowym przed dalszym tonięciem w toksycznym związku. Niestety mąż wielokrotnie już dopuszczający się nieuczciwości i łamania zasad brnął w to coraz dalej, starając się zrobić z niej winną wszystkiego czy wręcz kryminalistkę. Całość zakończona rozwodem bez orzeczenia o winie – choć tu ewidentnie winę za całość ponosi były mąż – pozwoliły autorce listu odzyskać spokój i kontrolę w swoim życiu. Historia ta pokazuje, że nie należy przymykać oka na nieuczciwość i zdradę ze strony partnera, tylko należy walczyć o siebie, swoje prawa i swoje życie. A na to nigdy nie jest za późno!

Zainspirowała Cię ta historia? Może przeżyłaś coś podobnego i chciałabyś się tym podzielić? Napisz o tym w komentarzu. Pamiętaj, że od 1 września będziesz mogła zagłosować na tę historię! Wśród głosujących rozlosujemy cenne nagrody.

guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ewelina

we własny zyciu nie mozna sie poddac, piekny tekst

Menu