Oddaj swój głos i zobacz co możesz wygrać!

WPADŁAM W CZARNĄ OTCHŁAŃ, GDZIE PANUJĄ CIEMNOŚCI

POWIEDZIAŁ, ŻE CHCE ROZWODU, TYDZIEŃ PO PRZYJŚCIU NA ŚWIAT NASZEGO SYNKA

Życie jest bardzo nieprzewidywalne i „podstawia nam nogę” w najmniej oczekiwanym momencie. Myślałam, że mnie nigdy nie zaskoczy, lecz myliłam się. Dzięki temu co doświadczyłam, mocno stąpam po ziemi i wierze w dobro innych ludzi. Poznaj moją historie i uwierz w siebie. Jesteś SuperWoman! To w nas tkwi siła, siła kobiet.

SZCZĘŚLIWE LATA

Nasz związek trwał od ośmiu lat, z czego dwa lata byliśmy po ślubie. Często podróżowaliśmy i spełnialiśmy wspólne marzenia. Jednym z nich była nasza podróż poślubna. Jak się mogło wydawać oboje planowaliśmy spędzić razem życie. Założyliśmy rodzinę, spodziewaliśmy się dziecka. Chwilę przed ósmą rocznicą znajomości urodził się nasz synek. Krzyś w ekspresowym tempie przyszedł na świat siłami natury, w wyniku czego miałam małe problemy po porodzie. Wspólnie do domu wróciliśmy w piątą dobę po urodzeniu. Oboje z mężem byliśmy bardzo przejęci odpowiedzialnością jaka na nas spoczywała. Uczyliśmy się pielęgnacji malucha i tego w jaki sposób zadbać o jego potrzeby. Ja, jako mama od zawsze marzyłam by karmić piersią, więc oddałam się temu w całości. Leżałam i tuliłam swoje maleństwo dając mu to co najlepsze. Mąż próbował nam pomóc, lecz mama była niezbędna. Bliscy odwiedzili nas, gdy Krzyś miał zaledwie tydzień. Była to wspaniała okazja by pochwalić się maluchem. W gronie rodzinnym spędziliśmy miłą niedziele, a potem…

 … BAŃKA MYDLANA PĘKŁA

 Po całym dniu usiedliśmy obok siebie i wtedy usłyszałam to czego nigdy nie chciałam usłyszeć. Oznajmił mi, że chce rozwodu, że nic do mnie nie czuje i że wyprowadza się. Jak stwierdził, w miarę możliwości będzie „przyjeżdżał” do syna. Dwa dni po tym spakował się i wyprowadził. Zostawił mnie samą z niemowlakiem, w połogu, z obowiązkami, bez środków do życia i przy okazji zabierając jedyny środek transportu jakim mogłam pojechać z dzieckiem do lekarza. Błagałam go o wyjaśnienia i podjęcie próby ratowania związku. Chciałam żebyśmy poszli na terapie i porozmawiali ze specjalistą. Wszystkie moje prośby zostały odrzucone. Wierzyłam, że jeszcze można to naprawić, że Krzyś będzie miał tatę. Liczyłam, że ktoś jeszcze wpłynie na jego decyzje, wyjaśni mu że popełnia olbrzymi błąd. Tłumaczyłam to sobie depresją, myślałam że  wszystko jeszcze wróci do normalności.

Niestety, ale tak się nie stało. Mąż uciekał od odpowiedzialności, nie przyjeżdżał do syna, nie pomagał mi. W pracy zostawał jak najdłużej, szukał wymówek aby tylko nie przyjechać. Liczyłam, że w weekendy będzie miał więcej czasu i pomoże mi przy maluchu. Zawiodłam się, mój mąż w każdej wolnej chwili wyjeżdżał do innego miasta, bo jak twierdził chciał się wyprowadzić z Wrocławia i szukał sobie mieszkania. Nie miałam z jego strony żadnej pomocy. Zostawił mnie z całą odpowiedzialnością jaka tylko na mnie spoczywała. Czułam złość, bezsilność, bezradność i nie potrafiłam powstrzymać łez. Stres, który mi towarzyszył spowodował, że straciłam pokarm. Słyszałam tylko płacz syna, którego nie mogłam wykarmić. W głowie miałam tysiące myśli, jak ja sobie sama poradzę? Jak ja zastąpię Krzysiowi mamę i tatę? Jak dam sobie radę finansowo? Co będzie dalej? Czy jestem w stanie zapewnić Krzysiowi dobrą przyszłość?

Hormony dawały o sobie znać, nie miałam ochoty rano wstać z łóżka, nie miałam apetytu. Połóg nie należał do najprzyjemniejszych. Myślę, że każda mama wie, że w tym momencie gdy organizm jest osłabiony po porodzie, pomoc drugiej osoby jest niezbędna. Walczyłam sama ze sobą, z myślami, z poczuciem że straciłam kawał życia, że nigdy nie będę wyglądać jak dawniej. Może to jest błahe, ale jak każda kobieta chciałam dobrze czuć się w swoim ciele, a po porodzie ono bardzo się zmienia. Byłam przekonana, że mój świat już nigdy nie będzie taki jak dawniej.

POMOCNA DŁOŃ

Myliłam się, z pomocą przyszła mi rodzina i przyjaciele. Nie pozwolili mi się poddać. Kazali mi walczyć o lepsze jutro dla Krzysia. Codziennie dostawałam garść motywacji od nich. Robili mi zakupy, przynosili obiad, pomagali mi przy Krzysiu. Dzięki temu miałam chwile by odpocząć, wziąć ciepły prysznic, wypić przysłowiową ciepłą kawę. Każdego dnia dzwoniła do mnie moja przyjaciółka, która wspierała mnie i motywowała. To dzięki nim wstawałam z łóżka i walczyłam. Mój syn budził mnie uśmiechem i tulił się do mnie. Tego nikt i nic nie jest mi wstanie mi zastąpić. Ten mały cud spowodował to, że każdego dnia się uśmiechałam. Chciałam i chcę by miał wszystko to co najlepsze.

ZMOTYWOWANA

Stanęłam twardo na nogi. Zaczęłam planować przyszłość. Udało mi się kupić samochód moich marzeń, z czego jestem bardzo dumna. Bliscy zmotywowali mnie i spełniłam jedno ze swoich marzeń, pozbyłam się okularów korekcyjnych. Poczułam się piękna. Moje ciało wydało na świat maleństwo i zmieniło się, lecz teraz nie było to dla mnie najważniejsze. Dla swojego lepszego samopoczucia, zmotywowałam się i podczas drzemki Krzysia robiłam treningi. Znajomi pożyczyli mi sprzęt treningowy i teraz w domu mogłam zadbać o swoją formę. Razem z przyjaciółką planowałam wycieczki i wypady w góry, oczywiście z Krzysiem. Udało nam się wspólnie zobaczyć wiele ciekawych i pięknych miejsc, a nawet zdobyć szczyty górskie. Ten mały człowiek cieszył się z każdego wyjścia i udowadniał mi, że z nim mogę robić wszystko. Zaczęłam spotykać się ze znajomymi, odnawiać kontakty. Wychodzić na koncerty. Korzystam z życia pełną garścią. A co najważniejsze, każdego dnia się uśmiecham bo wiem że mam kogoś dla kogo jestem najważniejsza na świecie. Tak! Jestem SuperWomen!

Uwierz w siebie, uwierz w swoją siłę, uwierz w swoją kobiecość, uwierz że jesteś warta miłych chwil i tego co niesie Ci życie. Bycie SuperWomen to magiczna moc, którą się zdobywa przez doświadczenia jakie daje nam los. W kobietach jest siła i warto sięgnąć po szczęście jakie jest przed Tobą. Podstawą jest otaczanie się dobrymi ludźmi, którzy zawsze będą przy Tobie.

Puenta psychologa Anny Preis

Życie uderzyło w bohaterkę wydawałoby się w najgorszym momencie – poród, przyjście na świat dziecka, osłabienie w czasie połogu. I nagle bez zapowiedzi najbliższa na ten moment i jakże teraz właśnie potrzebna osoba – mąż – deklaruje, że chce rozwodu i odchodzi. Z narodzinami pierwszego dziecka bardzo często wiąże się kryzys małżeński. Dotąd poukładane, spokojnie, „wolne” życie pary zostaje wywrócone do góry nogami. Nieprzespane noce, zmęczenie, ogrom obowiązków prowadzą często do stresu i frustracji. Niestety nie każdy potrafi sobie poradzić w takiej sytuacji. Prawdopodobnie całość przerosła męża bohaterki i wybrał on dla siebie najłatwiejsze rozwiązanie – ucieczkę od odpowiedzialności. Stąd też nie tylko wyprowadził się, ale w ogóle zrezygnował z roli ojca. Dla bohaterki była do zapewne bardzo trudne i stresujące wydarzenie. Została sama z małym dzieckiem, osłabiona jeszcze po porodzie i z ogromną odpowiedzialnością. Na szczęście wsparcie i pomoc okazane przez najbliższych pozwoliły jej wyjść obronną ręką z tej ciężkiej sytuacji. Superbohaterka zostawiła złość, bezsilność, obawy i żal do męża za sobą i postawiła walczyć o lepszą przyszłość dla siebie i swojego syna i teraz każdego dnia udowadnia, że można!

Zainspirowała Cię ta historia? Może przeżyłaś coś podobnego i chciałabyś się tym podzielić? Napisz o tym w komentarzu. Pamiętaj, że od 1 września będziesz mogła zagłosować na tę historię! Wśród głosujących rozlosujemy cenne nagrody.

guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Judyta

Gratuluję siły i odwagi. Pani synek ma dużo szczęścia mając taką wspaniałą Mamę!

Kamila

Wielkie szczęście mieć dookoła siebie kochających ludzi. Dają na nowo siłę, stopniowo budzą w nas dobre moce i odzyskujemy tę siłę. Wspaniale, że Pani się powiodło. Gratulacje! Podziwiam! Jest Pani cudowną mamą.

Menu